Poszukiwania genealogiczne to bardzo często rozwiązywanie zagadek. Pamiętacie historię o moim odkryciu tajemniczej siostry mojego pradziadka Maksymiliana Witt, o której nikt w rodzinie nie słyszał? Informacja pochodziła z tzw. karty meldunkowej miasta Poznania (załącznik 1)

Witt Teresa
- zawód – uczennica
- data i miejsce urodzenia 10.09.1890, Janowiec, Żnin
- rodzice Jan Witt, Maria (zd. ?) – Jan Witt i Marianna Szulc to rodzice pradziadka Maksymiliana ur. w 1887 r. w Łopiennie niedaleko Janowca
W dopisku jest informacja o zamieszkaniu u rodziny Jankowskich w Janowcu, skąd najprawdopodobniej przeprowadziła się do Poznania w 1906 r.
Udało mi się w końcu rozwiązać tę zagadkę! Potwierdziła się stara zasada, że nie należy się poddawać tylko szukać, sprawdzać i główkować.
Okazało się, że Teresa nie była siostrą mojego pradziadka tylko bliską kuzynką, z dość kreatywnym podejściem do swojego życiorysu a może kobietą ciężko doświadczoną przez los i po prostu musiała jakoś sobie sama radzić w życiu.
Najpierw udało mi się uzyskać dostęp do skanów księgi urodzeń/chrztów z metrykami z końca XIX w. z parafii Janowiec Wielkopolski. Niestety w roczniku 1890 r. nie urodziła się żadna Teresa Witt. Dziwna sprawa, bo zazwyczaj informacje z kartoteki Poznania potwierdzały się w metrykach.
Wtedy coś mnie tknęło, żeby jeszcze raz sprawdzić znalezione w kartotece pozostałe karty meldunkowe dla krewnych z nazwiskiem Witt, czy przypadkiem nie ma na nich jakiejś innej Teresy.
Okazało się, że na jednej z nich została zapisana Teresa z zadziwiająco podobną datą urodzenia, zgadzały się dzień oraz miesiąc (10 września), inny był jedynie rok, zamiast 1890 widniał rok 1899. Miejsce urodzenia było także dokładnie takie samo – Janowiec. Zasadniczą rozbieżnością byli rodzice, Michał Witt i Bronisława (załącznik 2)

Szybkie spojrzenie na drzewo genealogiczne, doczytanie dopisku na karcie meldunkowej o przeprowadzce w 1906 r. z Janowca i wszystko stało się jasne a historia intrygująca, tak jak jej bohaterka.
Teresa Witt okazała się córką stryja mojego pradziadka Maksymiliana, czyli brata jego ojca. Ojciec Maksymiliana, Jan Witt, miał żyjącego tylko jednego brata, Michała ożenionego z Bronisławą Radke. Na podstawie kart meldunkowych z Poznania miałem już wpisaną w drzewie jego córkę Teresę oraz jej najprawdopodobniej nieślubnego syna Kazimierza urodzonego w 1921 r., na co wskazuje panieńskie nazwisko matki we wpisie meldunkowym.
Finalnie znalazłem w księdze urodzeń/chrztów z Janowca akt Teresy Marii Witt urodzonej 10.09.1899 r. z rodziców Michała Witt i Bronisławy Radke a przy nim interesujący dopisek, mówiący, że w dniu 28.08.1948 r. w parafii Zmartwychwstania Pańskiego, Poznań-Wilda, Teresa wzięła ślub z Franciszkiem Wiśniewskim (załącznik 3)

Fakty, które wynikają z dokumentów, są zadziwiające, wychodzi na to, że Teresa jako dziecko mieszkała w Janowcu u swojej o prawie 20 lat starszej siostry Teodory, która wyszła za mąż za Franciszka Jankowskiego, (stąd dopiski o Jankowskich w aktach meldunkowych z Poznania) a następnie jako 7-mio latka (!) przeprowadziła się i zameldowała w Poznaniu, gdzie być może spreparowała swoją dorosłą tożsamość 16-sto latki, której rodzicami był stryj Jan z żoną Marianną Schulz/ Szulc (może została przez nich adoptowana?). Dlaczego wyprowadziła się od siostry (uciekła?), po co dodała sobie 9 lat, zmieniła dane rodziców i jak formalnie było to możliwe?
Postanowiłem bliżej przyjrzeć się rodzinie Michała Witt, ojca Teresy, poszukać dodatkowych dokumentów.
Skoro Teresa już jako dziecko nie mieszkała z rodzicami, uznałem, że może została sierotą. Aby to sprawdzić trzeba było znaleźć akty zgonu rodziców. Ciekawy też byłem losów jej pozostałego rodzeństwa (Teresa była najmłodsza)
Udało się znaleźć akt zgonu jej matki, zmarła 4 lata po jej urodzeniu, w Janowcu w 1903 r.
Niestety ani w Janowcu ani w Poznaniu nie znalazłem aktu zgonu ojca.
Kontynuacja poszukiwań w księdze zgonów w Janowcu przyniosła odkrycia dalszych bardzo ciężkich dla tej rodziny doświadczeń. Okazało się, że w latach 1880-1897 r. zmarło w młodym wieku pięcioro z dziewięciorga rodzeństwa Teresy, czworo w wieku ok. 1 roku, a najstarsza siostra w wieku 19 lat …. Jesteście sobie w stanie wyobrazić pochowanie pięciorga dzieci? Może te przeżycia miały wpływ na wczesne odejście matki z tego świata, zmarła w wieku 45 lat.
Zaskakujące w kontekście tych wydarzeń są losy ojca Teresy, które dzięki kartom meldunkowym z Poznania udało mi się częściowo odkryć. Okazało się, że ojciec wcale nie osierocił Teresy w dzieciństwie, dlatego szukając jego aktu zgonu w latach 1899-1906 niczego nie znalazłem (załączniki 4, 5)


Michał Witt, z zawodu szewc, w okolicach 1910 r., czyli mając 60 lat, ożenił się z 38 lat młodszą od siebie Agnieszką Kuligowską, cukierniczką i sam został cukiernikiem! Dosłownie więc osłodził sobie życie po ciężkich przeżyciach 🙂 Bardzo jestem ciekawy kiedy i gdzie dokładnie wzięli ślub, na razie nie odnalazłem aktu ślubu, także aktów urodzenia ich dzieci, jedyna informacja z karty meldunkowej mówi o stracie nienarodzonego dziecka w 1911 r. życie cukierników wcale jednak nie było takie słodkie na jakie mogłoby wyglądać …. (załącznik 6)

Z kart meldunkowych starszej siostry Teodory, u której w dzieciństwie zamieszkała Teresa, udało się odczytać dopiski, że w 1906 r., i ona z mężem bankierem, tydzień po ślubie, przeniosła się do Poznania. Daty obu przeprowadzek są dokładnie te same, 11.07.1906 r. Zatem przeprowadzili się razem, skąd więc samodzielny meldunek Teresy w Poznaniu i to pod zmienionymi danymi rodziców, gdy jej ojciec żył?
Tego się zapewne nigdy nie dowiem, chyba że uda się odnaleźć potomków Teresy, którym może opowiedziała historię swojego życia (załącznik 7)

Na razie udało mi się odnaleźć informację, że syn Teresy, Kazimierz Witt, został żołnierzem i prawdopodobnie po klęsce kampanii wrześniowej 1939 r. trafił na Zachód Europy, po czym powrócił do Polski po zakończeniu wojny (1945-48). Czy miał żonę, dzieci, tego na razie się nie dowiedziałem.
Jak widać dokumenty mogą odpowiedzieć na wiele pytań, wiele zagadek rozwiązać ale też stworzyć wiele następnych. Zagadka goni zagadkę, poszukiwania genealogiczne nigdy się nie kończą 🙂
Za pomoc w odczytywaniu i tłumaczeniu z niemieckiego zawodów/zajęć bohaterów tego wpisu, dziękuję Kasi Christianus Gileta!